Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 30 kwietnia 2026 15:38

Lekarz sobie, pacjent sobie. A straty idą w miliardy złotych rocznie

Zalecenie lekarzy ignoruje ponad połowa pacjentów. To ma swoje konsekwencje, które przekładają na miliardowe straty dla systemu ochrony zdrowia.

I nie chodzi tu tylko o nieregularne przyjmowania przepisanych leków. Stoją za tym także – jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” – brak zmiany stylu życia, zła dieta, brak ruchu, wreszcie rezygnacja z regularnych kontroli.

Gdy te elementy zawodzą, konsekwencje się kumulują w postaci pogorszenia stanu zdrowia pacjentów i rosnącego obciążenia całego systemu ochrony zdrowia – podkreśla cytowany przez dziennik dr hab. n. med. Aleksander Prejbisz, kierownik Centrum Prewencji i Epidemiologii Chorób Układu Krążenia w Warszawie.

Koszty leczenia powikłań to dopiero początek

Według DGP, roczne straty wynikające z nieprzestrzegania zaleceń terapeutycznych przekraczają 20 mld zł. Co składa się na tę gigantyczną kwotę?

Koszty leczenia powikłań, dodatkowych hospitalizacji i większego obciążenia całego systemu ochrony zdrowia. Eksperci oceniają jednak, że rzeczywista skala problemu może być większa. 

Bo do wspomnianych problemów dochodzą jeszcze koszty pośrednie, a których znaczenie dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki jest bardzo duże. 

– Wynikają one głównie z absencji chorobowej, obniżonej produktywności w pracy, trwałego pogorszenia sprawności oraz przedwczesnej umieralności – wyjaśnia cytowany przez DGP dr hab. n. med. Maciej Niewada z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Lekarze nie mają czasu na dłuższą rozmowę z pacjentem

W ocenie ekspertów ta sytuacje jest też efektem funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Polsce.

– Gdyby lekarze mieli więcej czasu na rozmowę z pacjentem, na spokojne wytłumaczenie istoty choroby i zaleceń, a także na zrozumienie codziennych trudności, z jakimi pacjent mierzy się przy regularnym leczeniu, skala problemu byłaby mniejsza – podsumowuje dr Prejbisz. 

Dobrym przykładem, przywołanym przez prof. Artura Mamcarza z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, jest Portugalia. Dzięki wprowadzeniu zmian systemowych w ciągu 30 lat zwiększyła się tam skuteczność leczenia nadciśnienia tętniczego z 3 do 50 proc.

Ale w ten proces – jak podkreśla rozmówca dziennika – zaangażowane były różne elementy systemu ochrony zdrowia: lekarze, farmaceuci, organizacje pozarządowe i rządowe oraz pacjenci.


Podziel się
Oceń

Komentarze